Przestaliśmy nadawać ulicom imiona

by Astrid Lindgren

/
  • Streaming + Download

    Includes unlimited streaming via the free Bandcamp app, plus high-quality download in MP3, FLAC and more.

      10 PLN  or more

     

1.
02:26
2.
01:46
3.
01:54
4.
5.
6.
7.
8.
01:48
9.
10.
11.
01:04
12.
01:13
13.

credits

released April 7, 2016

tags

license

all rights reserved

about

Astrid Lindgren Poznań, Poland

contact / help

Contact Astrid Lindgren

Streaming and
Download help

Track Name: Rozstaje
z dala od trucizn prostych dróg
wybrałem mądrość błądzenia
rzucając w kąt docelowe punkty
drogowskazy cudzych rąk

choć tak wiele w ofercie
mogę wziąć tylko czyste powietrze
i wszystkie czerwienie bólu

lecz było warto
blizny są zawsze cenniejsze
niż związane ręce

zbyt wiele przebytych lasów powinności
szczęścia zoranego korzeniami
tak niewiele wieczorów końca lata
spowitych całunem swobody
Track Name: Kryjówka
Pogubiłem niektóre kartki z pamiętnika
cała reszta rozsypała się
gdy biegłem schować się w domku na drzewie

nie wiem już co było kiedy
o której dnia którego
ucieszyłem się tak bardzo
a kiedy odechciało się wszystkiego

Kryjówki nie ma
tam gdzie była drzewa też nie
jak to się stało
że nie mogę przejść przez dziurę płocie
a odbicie w kałuży
jest tak strasznie daleko
Track Name: Rodzinne ogródki działkowe
I wiesz któregoś dnia sprzedam mieszkanie
i kupię sobie działkę na chęchach przy szpitalu
będę siedzieć na gałęzi i mieszkać w altanie
rozmawiać z drzewami i spać w wysokiej trawie

bo dojrzałem mogą być owoce
zanim je zjesz (a potem to wiesz)
ja się boję że najpierw dojrzeję
a potem zgniję a potem zacznie padać deszcz

drzewa bedą szemrać ja usiądę na kamieniu
i będę patrzeć jak z mgły wyrastają domy
będę mówił "chodź, idź sobie" do nocy
i nic nie będzie przeze mnie ale wszystko będzie mną
Track Name: Strasznie wielka woda
Ten algorytm niby miał nas prowadzić
a skończyło się jak zawsze na bezwładnym opadaniu
między ameby meduzy zielone wodorosty
prosto w straszne paszcze wielkich starych ryb

nigdzie nie widzę twojej łódki
powinna gdzieś tam się jarzyć na powierzchni
na wierzchu jaźni powinna zostawić ślad
bosych stóp na piasku
na wierzchu powierzchni powinna zostawić
ślady bosych stóp na piasku na niebie
na ścianach [a tu nic]

na piasku na niebie na ścianach
na skórze na powiekach i w twoich włosach

spotkajmy się pod powierzchnią wody
tam gdzie w paszczach wielorybów śnią się
nasze horrory
popłyńmy w dół aż ściemnieją kolory
prosto w straszne paszcze wielkich starych ryb
Track Name: Podstawowy błąd atrybucji
Jestem sumą cudzych słów i gestów
czasem czuję jak mało siebie w sobie mam
kolaż posklejany z cierpień wstępnych
z trudów pokoleń
Jestem efektem ubocznym świata
jestem ofiarą okoliczności
A swoje mam tylko wątpliwości
i indywidualną konfigurację blizn
Track Name: Nim to się stanie
Nie puszczaj teraz
niech splatają się palców kable
przewodzą zapach mokrego betonu
od ciebie do mnie

niech skłotują moje pustostany
na plecach wydrapują tagi
peer-to-peer wysyłają
bajty lipcowej nocy

nigdy nie wiadomo
czy nie zerwie się transfer
z pierwszym dziennym tramwajem
Track Name: Goździki
Jest takie miejsce na mapie
zamazany punkt, rozmyty punkt
jakby komuś spadła w nie łza
trafiając dokładnie tam

nikt nigdy nie był w tym miejscu
gdzie podobno na jednej z plaż
nieustannie kwitnie kwiat
czerwienią w szczelinach skał

odszukałem to miejsce
zrobiłem mu zdjęcie
przesyłam Ci je, może znajdziesz gdzie jestem
tylko bądź szybki, muszę jak inni
zostać tu i odejść
by wciąż kwitły goździki
Track Name: Zanim zrobi się ciemno
Za nami tyle spojrzeń w oczy
już tyle rozrzuconych słów
tyle twarzy, a ja wciąż
dla nikogo nie umieram

może kiedyś przyjdzie ktoś
kto będzie już na zawsze
może kiedyś przyjdziesz ty
i będziesz

pomimo tak wielu moich wad
i na przekór wszystkim przeciwnościom
Track Name: O psie który jeździł koleją
Właściwie ciężko znoszę dorosłość
i wciąż mnie nachodzi jedno pragnienie
by wsiąść do pociągu i ruszyć przed siebie
tam gdzie nie znajdzie nas nikt
Track Name: Zdjęcia
Wszyscy moi przyjaciele są chorzy
Leżymy rozrzuceni po różnych szpitalach
Nie możemy zbyt szeroko otwierać oczu
Bo wrony i kurki czają się na granicy wzroku

A pamiętasz jak byliśmy dziećmi
wszystko jakoś zawsze udawało się nam
i nawet łażenie po kanałach
uchodziło na sucho a teraz

Topimy się w byle kałuży
Łamiemy nogi na krawężnikach
I wykrwawiamy się na śmierć
Przez małe dziurki po szpilkach
W narożnikach zdjęć
Źle wywołanych fotografii
Track Name: Kamienie
Nasza banda na waszą bandę
rzucamy w siebie kamieniami
smarujemy klamki i szczujemy psami
Aż w końcu ktoś dostanie w twarz
I pobiegnie po starych

W naszej tajnej bazie
obmyślimy zemstę
i wymierzymy karę
na murze kredą

I spuścimy mu powietrze z kół
Track Name: Już dzisiaj nigdzie nie biegnę
I nawet jeśli czasem biją tutaj dzwony
to nie słyszy ich nikt
nie słucha ich nikt
i nawet jeśli czasem pieje tutaj kogut
to nie słyszy go nikt
i nikt go nie chce słuchać
i nikt nie zechce przystanąć na chwilę
i patrzeć jak słońce przedziera się przez chmury
i wdychać zapach rozgrzanej drogi
po lipcowej burzy

tutaj każdy gdzieś biegnie w słuchawkach na uszach